Kard. Pizzaballa: Chrześcijanie w Ziemi Świętej są znakiem
Roberto Paglialonga - Watykan
Łaciński patriarcha Jerozolimy gości w Rzymie z okazji obchodów 800. rocznicy śmierci św. Franciszka. Zapytany przy tej okazji o relacje izraelsko-palestyńskie przyznaje, że rany są bardzo głębokie, społeczeństwa są zdezorientowane, a przywództwo słabe, wobec czego brakuje jasnej wizji przyszłości.
„Pokój i pojednanie - wyjaśnił przed zgromadzonymi, którzy wypełnili świątynię św. Franciszka na Zatybrzu - to piękne idee, ale mogą pozostać jedynie sloganami, jeśli dziś nie zostaną poparte konkretnymi działaniami, gestami, świadectwami, które również fizycznie pokażą możliwość odbudowy zaufania”.
„Tymczasem trzeba wytrwać, przekonanym, że nie można zostawić narracji ekstremistom, czy to Hamasowi, czy osadnikom. A dla nas, wspólnoty chrześcijańskiej, najważniejsze na tym etapie jest być obecnym, pozostając sobą. Ziemia Święta uczy nas, że bycie mniejszością nie jest tragedią, jeśli ma się coś pięknego i wielkiego do przekazania. A my mamy” - przekonywał kard. Pizzaballa.
Czterokrotne wizyty w Strefie Gazy podczas wojny
Purpurat opowiedział o swoich czterech wizytach w Strefie Gazy podczas wojny. „Pierwszy raz, w maju 2024 roku, było poruszające nie rozpoznawać miejsc, które wcześniej znałem, widzieć oczy ludzi przestraszonych tym, co się działo, odczuwać poruszenie dzieci”. Druga wizyta, „tuż przed Bożym Narodzeniem tego samego roku, przyniosła obraz zmęczenia wśród mieszkańców, ogólnego zdezorientowania, wyraźnego głodu, rosnących zniszczeń, niedziałających szpitali”.
Lipiec 2025 roku „był najtrudniejszym momentem. Weszliśmy do parafii Świętej Rodziny po zamordowaniu trzech osób, gdy siły obronne Izraela przygotowywały ofensywę. Uderzyły mnie zapachy zniszczenia i śmierci. Nigdy ich nie zapomnę”.
Ostatnia wizyta, tuż przed zeszłorocznym Bożym Narodzeniem, „już ukazywała chęć powrotu do życia, widziałem twarze pełne godności pomimo wszystkiego, co się wydarzyło” - dodaje kardynał. Pomoc humanitarna „przeszła z dostarczania żywności na dostarczanie leków, zwłaszcza antybiotyków, by umożliwić szpitalom leczenie ludzi”.
Sytuacja chrześcijan w Ziemi Świętej
Patriarcha ponownie podkreślił, że trudności dotykają również chrześcijan. Tylko od początku wojny z Betlejem wyjechało co najmniej sto rodzin. „Niestety wielu już nie wierzy, że sytuacja się zmieni, przynajmniej w najbliższej przyszłości. Pracujemy, aby wszyscy mogli zostać, ale nie możemy oceniać tych, którzy decydują się odejść. Pozostanie wymaga wielkiej odwagi” - mówi.
I apeluje o powrót pielgrzymów do Ziemi Świętej. „Nadszedł czas, aby wrócić. Dość sytuacji awaryjnych, trzeba dodać sobie odwagi. Można i trzeba przyjeżdżać do Ziemi Świętej, Betlejem i Jerozolima są bezpieczne. Teraz potrzebujemy widzieć, że Kościół i wspólnota chrześcijańska są obecne także fizycznie” - podsumował. „To również znak dla Palestyńczyków i Izraelczyków, że i my jesteśmy obecni na tej ziemi, że mamy tu swoje korzenie”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.