Pastorał inspirowany Gaudím – dar dla Papieża
Silvina Pérez, Artur Hanula
Papież odwiedzi Barcelonę 10 czerwca, wtedy też poświęci najwyższą wieżę bazyliki Sagraada Familia - wieżę Jezusa Chrystusa.
W pastorale, który zostanie podarowany Papieżowi z okazji jego podróży apostolskiej do Barcelony, znajduje się fragment tysiącletniego drzewa oliwnego z Katalonii. Jest tam również afrykańskie drewno hebanowe, a także fragmenty drewna sprowadzanego z Azji, Ameryki i Australii. Poza tym można tam znaleźć małe kamyczki zebrane w rodzinnych stronach Antoniego Gaudíego. Jeszcze zanim pastorał zostanie ukończony, już zdaje się opowiadać o lokalnej kulturze, o Katalonii głęboko zakorzenionej w swoich tradycjach.
Wiara „w dłoniach”
Joan Serramià, kataloński rzeźbiarz i jubiler, pracuje przez wiele tygodni w swoim warsztacie z determinacją kogoś, kto wie, że niektóre prace mają wyjątkowe znaczenie. „Nie chciałem, żeby to był przedmiot dekoracyjny - opowiedział. - Gaudí nigdy nie używał piękna jako pustej ozdoby”.
Pomysł na pastorał zrodził się na początku roku. „Byli przedsiębiorcy, którzy chcieli sfinansować wszystko” – poinformowa Serramià. „Ale woleliśmy prosić o niewielkie datki. Nie zarabiam nic na tej pracy. Robię to dla przyjemności” - dodał. Również dlatego pastorał nosi w sobie coś z katalońskiej pobożności ludowej, konkretnej wiary, która wyrażana jest bardziej czynami niż słowami.
Projekt i idea
Początkowo rzeźbiarz zamierzał zainspirować się wieżą św. Barnaby w świątyni Sagrada Familia. Potem jednak, podczas rysowania projektu doznał „nagłego olśnienia”. „Zrozumiałem, że Papież przyjedzie tu ze względu na wieżę Jezusa Chrystusa. I wtedy wszystko nabrało sensu” - zaznaczył. Stąd zrodził się wielki krzyż w stylu Gaudíego, który dominuje w górnej części pastorału.
Historia pastorału nieustannie przeplata się z historią samego Gaudiego. Serramià od dawna pracuje również nad monumentalną rzeźbą poświęconą architektowi w Reus - jego rodzinnej miejscowości. Do jej wykonania potrzebny był ogromny kamień na podstawę. Poproszono o nią w Sagrada Familia. Na początku nikt nie odpowiadał. Potem w sprawę włączył się arcybiskup Tarragony i wtedy coś się zmieniło. „Powiedziano nam, że możemy wybrać kamień, jaki chcemy” – wspominał z uśmiechem Joan Serramià. W końcu przywieziono głaz o wadze czternastu ton.
W hołdzie Gaudíemu
W przyszłej rzeźbie Gaudí zostanie ukazany w trakcie pracy nad nigdy niezrealizowaną makietą Matki Bożej Miłosierdzia z Reus – projektem, którego realizacja została mu uniemożliwiona ponad sto lat temu. „Chciałem symbolicznie zwrócić mu to, czego nie pozwolono mu zrobić” – podkreślił rzeźbiarz. „Sprzedał wszystko dla Sagrada Familia – dodał. - Geniusz pracuje dla innych, a nie dla siebie”.
Otwarcie na przyszłość
Być może właśnie dlatego tak wielka jest nadzieja na ewentualną wizytę Leona XIV przy grobie Gaudíego w setną rocznicę śmierci architekta. W oczach rzeźbiarza taki moment miałby znaczenie wykraczające poza zwykłą kronikę kościelną. „Europa zapomina o swoim przeznaczeniu” – podkreślił Serramià w pewnym momencie rozmowy, niemal ściszając głos. Następnie dodał: „Katolicyzm był wielkim płaszczem ochronnym dla sztuki. A sztuka chroniła Europę”.
W pracowni Joana Serramii, wśród drewna i kamieni, idea ta powoli nabiera kształtu. Nie jako nostalgia za przeszłością, ale jako wciąż otwarte pytanie o przyszłość.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.
