Orwell i kryzys słowa. O sensie papieskiego ostrzeżenia
Edoardo Giribaldi, Karol Darmoros
Wolność i prawda
W wystąpieniu z 9 stycznia Papież zwrócił uwagę na paradoks „osłabienia słowa”, który bywa dziś usprawiedliwiany wolnością wypowiedzi. Jak podkreślił, „wolność słowa i wypowiedzi jest gwarantowana właśnie przez pewność języka i fakt, że każdy termin jest zakotwiczony w prawdzie”.
Orwellowska nowomowa
Zdaniem o. Piccola papieskie ostrzeżenie przywodzi na myśl „Rok 1984” Orwella, w którym kontrola języka prowadzi do kontroli myślenia. W świecie nowomowy cel był jasny: „Jeśli nie masz słów, nie możesz myśleć” – mówi dziekan Wydziału Filozofii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. Wiele pojęć oznaczało tam swoje przeciwieństwo, a Ministerstwo Prawdy systematycznie fałszowało rzeczywistość.
Kruchość słowa
Jezuita wskazuje, że problem osłabienia języka był obecny już w refleksji Martina Heideggera, który przestrzegał przed sprowadzaniem mowy do technicznego środka komunikacji. Jak tłumaczy o. Piccolo, słowo traci swoją moc, gdy zostaje oderwane od znaczenia i historii, które w sobie niesie.
Słowa jako narzędzia
Współczesna inflacja pojęć sprzyja nadużyciom. „Wolność wypowiedzi nie jest wolnością mówienia czegokolwiek” – podkreśla o. Piccolo, przywołując myśl angielskiego filozofa Johna Langshawa Austina: „Słowa są naszymi narzędziami i powinniśmy używać narzędzi czystych”.
Odpowiedzialność języka
Na zakończenie jezuita odwołuje się do św. Augustyna i jego pojęcia „inopia loquendi”, które przypomina o ubóstwie słowa – rozumieniu, że język nie jest doskonałym odbiciem myśli, lecz jedynie próbą jej wyrażenia. Dlatego – podkreśla o. Piccolo – konieczne jest wychowanie młodych do świadomości wartości i konsekwencji słów oraz odpowiedzialność ludzi mediów, by przekaz opierać na prawdzie i uczciwości, a nie jedynie na widoczności czy sukcesie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.
