Kameruński biskup: dzięki Papieżowi jest szansa na pokój
Piotr Kowalczuk
Anglofońska mniejszość (6 mln osób, 20 proc. populacji) czuje się marginalizowana przez francuskojęzyczną większość i domaga się separacji. Separatyści utworzyli oddziały zbrojne. Często dochodzi do starć, porwań, podpaleń, ataków na ludność cywilną. W efekcie wojny domowej zginęły tysiące osób, a ponad milion musiało opuścić swoje domy.
Czy ksiądz biskup sądzi, że wszyscy Kameruńczycy będą wsłuchiwać się w słowa Papieża, bez względu na wyznawaną religię, poglądy polityczne czy stronę konfliktu społecznego, po której stoją?
Bp Michael Bibi (MB): Na Papieża w Kamerunie czekali i czekają wyznawcy wszystkich religii i wyznań. Papież kieruje swoje przesłanie do całej ludzkości. To, co wczoraj Leon XIV powiedział do władz i korpusu dyplomatycznego było bardzo konkretne. Sądząc z ocen, słowa Papieża były bardzo dobrze przyjęte również przez anglojęzyczną część społeczeństwa. A Papież powiedział bardzo prostą rzecz: Musicie pracować na rzecz pokoju, musicie pojednać się i zjednoczyć.
Separatyści ogłosili zawieszenie broni podczas papieskiej wizyty. Czy to oznaka jakiejś przemiany?
MB: Oni zrobili to po raz pierwszy! Więc jest to coś nowego. To z pewnością wyraz szacunku dla Papieża, Jego osoby i całego Kościoła katolickiego. Jeśli chodzi o ten konflikt, Kościół katolicki był zawsze bardzo konsekwentny, poszukując wszelkich dróg, które mogą pomóc osiągnąć pokój, sprawiedliwość i pojednanie, próbując zaangażować separatystów w poszukiwanie porozumienia. Bardzo chciałbym, aby to Kościół był pośrednikiem w tym dialogu. Może wówczas uda się osiągnąć trwały pokój w całym kraju. A tego chcą wszyscy, katolicy i niekatolicy.
Co musi się stać, żeby w Kamerunie zapanował pokój?
MB: Musimy wzmacniać dialog, wykorzystać pozytywną, pokojową atmosferę, która towarzyszy papieskiej wizycie. My będziemy to robić jako Kościół. Będziemy mówić o pokoju i sprawiedliwości, o konieczności pojednania. Będziemy się modlić, żeby po zawieszeniu broni, na które przystali separatyści, nadszedł czas dialogu. Trzeba zapewnić separatystom bezpieczeństwo i wspólnie z nimi zadać sobie pytanie „Co dalej?”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.