Kraków: sympozjum o bł. Gwidonie z Montpellier
Przemysław Radzyński
Kard. Grzegorz Ryś: Mamy kryzys, mamy program, bardzo potrzebujemy ludzi
Metropolita krakowski zauważył, że czas, przez który dzisiaj przechodzi Kościół, jest bardzo podobny do tamtego z przełomu XII i XIII wieku, kiedy powstał Zakon Ducha Świętego. „Pierwszym słowem, które opisuje to podobieństwo jest słowo „kryzys” – dzisiaj odmieniane przez wszystkie przypadki w odniesieniu do Kościoła, nie bez powodu” – mówił kardynał zaznaczając, że ten średniowieczny kryzys był głębszy i bardziej dramatyczny, co z kolei niesie nadzieję, że i ze współczesnego kryzysu Pan Bóg wyprowadzi Kościół. Przypomniał, że syntezą tamtego dramatu jest obraz św. Franciszka, który podtrzymuje Bazylikę Laterańską, żeby nie obróciła się w kupę gruzu.
Kard. Ryś zauważył, że na kryzys przyszła wówczas odpowiedź dzięki papieżowi Innocentemu III, który zwołał najważniejszy pastoralny sobór w dziejach średniowiecza – Sobór Laterański IV. Trzy istotne filary reformy pastoralnej dotyczyły kaznodziejstwa, Eucharystii i sakramentu pokuty. Metropolita krakowski podkreślił, że najlepszy program pastoralny nie wystarczy, bo żeby reforma się udała, trzeba znaleźć ludzi do realizacji tych założeń. „Nie wystarczy, że masz program, musisz mieć ludzi. I dominikanie, i franciszkanie, i duchacy byli ludźmi, którzy mogli ponieść ten program i go wypełnić. Jeśli za programem reformy, za programem pastoralnym nie staną ludzie, to ten program zostaje bardzo piękną, spisaną książką, którą się odkłada na półkę i nic się nie wydarzy” – mówił kardynał.
Metropolita krakowski nazwał duchaków „najpiękniejszym owocem humanizmu XII wieku”. Przypomniał, że najważniejszym pytaniem XII w. było „Cur Deus homo?” – „Dlaczego Bóg stał się człowiekiem?”. Także reforma papieża Innocentego III zmierzała do tego, żeby w sakramentach pokuty i Eucharystii czy przepowiadaniu dotrzeć do człowieka. „A duchacy docierają do tej godności człowieka, która dla wielu jest w ogóle zakryta. Żeby zobaczyć człowieka w dzieciach topionych w Tybrze, to trzeba mieć wrażliwość na tego, który jest najmniejszy. (…) Wszyscy ci ludzie, którzy byli ważni dla duchaków, to byli ludzie w społeczeństwie najsłabsi, najmniejsi. I to jest punkt dojścia humanizmu XII-wiecznego” – mówił kard. Grzegorz Ryś.
Zaznaczył, że na współczesny kryzys też już jest odpowiedź programowa. Programem reformy Kościoła, który zrodził się pod wpływem Ducha Świętego, metropolita nazwał ostatni synod biskupów o synodalnym Kościele. „Mamy kryzys, mamy program, bardzo potrzebujemy ludzi. I bardzo bym tego pragnął i bardzo bym życzył, zwłaszcza obecnym tutaj przedstawicielom zakonów różnych, żeby zakony były pierwszymi wspólnotami w tej reformie, która jest Kościołowi żywotnie potrzebna. Mam nadzieję, niezależnie od tego, co się będzie działo w Kościele powszechnym, że w krakowskim Kościele to się na pewno wydarzy” – podsumował.
Iść tam, gdzie prowadzi Duch Święty
S. Pia Kaczmarczyk CSS w rozmowie z Vatican News podzieliła się osobistym doświadczeniem zarówno z sympozjum, jak i z całego roku wdzięczności za ogłoszenie błogosławionym założyciela duchaczek – ojca Gwidona z Montpellier. Stwierdziła, że zarówno historia jak i charyzmat Zakonu Ducha Świętego są mocno zakorzenione w ufności Duchowi Świętemu, i nie bez znaczenia jest to, że założyciel oddał zakon pod kierownictwo Trzeciej Osobie Boskiej. Odnosząc się do słów kard. Grzegorza Rysia o potrzebie ludzi do misji, którzy mają wypełnić program odpowiadający na kryzys Kościoła, podkreślił, że chodzi o gotowość, by być posłusznym właśnie Duchowi Świętemu. „Dla mnie jako duchaczki osobiście oznacza to tyle, by iść tam, gdzie On nas prowadzi – do ludzkiej kruchości, słabości, małości; do tych miejsc, gdzie ludzie są zranieni” – mówi s. Pia Kaczmarczyk CSS.
Dziś jest wiele miejsc, gdzie duchaczki odpowiadają na ludzkie potrzeby. Pomagają zarówno dzieciom, rozbitym rodzinom, chorym i starszym. Ale wciąż są gotowe otwierać nowe przestrzenie, w których będą niosły wsparcie. Jako przykład takiego miejsca, s. Pia podaje Montpellier, czyli kolebkę zakonu, w której stał pierwszy szpital Zakonu Ducha Świętego. Dziś siostry opiekują się tam najuboższymi i bezdomnymi, różnych narodowości.
W sympozjum w Krakowie wzięło udział około 160 osób. Spotkali się na nim zarówno siostry z Zakonu Ducha Świętego, bracia z Towarzystwa Ducha Świętego, ale też wiele osób, które żyją tą duchowością i charyzmatem, a także zainspirowani bł. Gwidonem, którzy chcą nieść miłosierdzie i otwierać się na działanie Ducha Świętego. „Słuchając tych wszystkich prelekcji i spotykając się z tymi ludźmi, widzę, jak bardzo potrzebujemy otwarcia na Ducha Świętego i czujemy, że On chce nas prowadzić. Każdy człowiek teraz bardzo potrzebuje wiedzieć, że może czynić miłosierdzie, ale też przyjmować miłosierdzie. To było piękne spotkanie z wieloma osobami, nie tylko zachwyconymi Zakonem Ducha Świętego, ale przede wszystkim czującymi ideę bł. Gwidona z Montpellier, czyli otwarcia na działanie Ducha Świętego i pójście do drugiego człowieka w mocy Ducha” – zauważa s. Pia.
Dodaje, że odkrywanie ponad 800-letniej historii zakonu jest okazją do zachwytu nad Bożym działaniem i prowadzeniem, ponad wszelkimi trudnościami i kryzysami. „To daje nadzieję na przyszłość, że chcemy być, chcemy iść i chcemy słuchać Ducha Świętego” – podsumowuje s. Pia Kaczmarczyk CSS.
Wrażliwość na człowieka i umiłowanie Ducha Świętego
Na zakończenie sympozjum, w Kościele św. Krzyża, Eucharystię sprawował bp Janusz Mastalski. W czasie homilii wskazał cztery filary duchowości duchaczek, wynikające z duchowości bł. Gwidona. „Duchaczka kojarzyła się, kojarzy i będzie kojarzyć z wrażliwością. Tą wrażliwością, która sprawia, że drugi człowiek nie czuje się intruzem i wie, że zawsze będzie zaopiekowany” – podkreślił, mówiąc o wrażliwości na potrzeby innych ludzi.
Mówił także o rozmodleniu sióstr, które mają w sobie niezwykłe umiłowanie Ducha Świętego. „W czasach, kiedy jest coraz więcej pustki, kiedy jest coraz więcej duchowości bez Boga, kiedy niektórzy się pukają po głowie, że można mieć jakiś kontakt z Panem Bogiem, duchaczka jest tą, która pokazuje nie tylko, że można, ale pokazuje, że trzeba” – podkreślił. Stwierdził, że trzecim rysem ich duchowości jest kult Najświętszego Oblicza Jezusa i poprosił, by modlić się o Boże błogosławieństwo dla zgromadzenia. „Niechże w tych oczach Jezusa zobaczymy radość z tego, że duchaczka jest posłuszna. W tych ustach Jezusa niech będzie radość, że jesteście wierne” – powiedział bp Janusz Mastalski i wskazał na ubóstwo, które sprawia, że siostry stają się wolne.
Przywołując słowa papieża Leona, krakowski biskup pomocniczy mówił o codziennym odnawianiu wiernego i wdzięcznego „tak”. „Duchowość duchaczki to pobożność Maryjna. To jest realizacja kobiecych wartości” – podkreślił hierarcha i przypomniał siostrom, że maryjność powinna być obecna w ich życiu także w cierpliwości do siebie.
Potwierdzenie żywotności charyzmatu
Przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia s. Kazimiera Gołębiowska CSS podkreśliła, że 6 lutego 2026 r. zapisał się w historii zgromadzenia i Kościoła jako kolejny etap trwającego od ponad 800 lat dzieła miłosierdzia, zapoczątkowanego przez bł. Gwidona z Montpellier. Zwróciła uwagę, że międzynarodowe sympozjum potwierdziło żywotność charyzmatu, realizowanego dziś w wielu krajach świata. „Niech przykład bł. Gwidona z Montpellier, człowieka absolutnie wyjątkowego w swoim pokornym życiu duchowym, posłuszeństwie i służbie ubogim zawsze nas pociąga i inspiruje” – powiedziała.
W sobotę 7 lutego, w dniu liturgicznego wspomnienia bł. Gwidona z Montpellier, w Kościele św. Tomasza Apostoła w Krakowie, Mszy św. przewodniczył abp Norbert Turini, metropolita Montpellier.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.