Tanga House – miejsce miłości dla odrzuconych
ks. Marek Weresa – Watykan
Gdy „biała” skóra staje się przekleństwem
„Od 2020 roku mam ten ogromny przywilej, honor i ogromną radość posługiwać w domu dla dzieci i młodzieży z albinizmem” - mówi s. Amelia. Jej codzienność to nie tylko opieka nad dziećmi, ale także nieustanna walka z uprzedzeniami i niezrozumieniem, jakie towarzyszą osobom dotkniętym albinizmem w Tanzanii.
Albinizm to genetyczne zaburzenie, które objawia się brakiem melaniny, co skutkuje bardzo jasnymi skórą, włosami i oczami. Jednak w Tanzanii to nie tylko kwestia wyglądu. To piętno. „Tutaj osoba taka od samego początku narażona jest na wiele trudności” - podkreśla siostra. Dzieci z albinizmem często są stygmatyzowane, porzucane, a nawet brutalnie atakowane z powodu lokalnych wierzeń i przesądów.
„Ludzie, nie znając naukowych wyjaśnień, uciekają się do magii. Szamani wmawiają, że eliksir z ciała osoby z albinizmem może wyleczyć z choroby, dać władzę, bogactwo” - tłumaczy siostra, ukazując przerażającą rzeczywistość, w której dziecko staje się obiektem handlu i przemocy.
Tanga – bezpieczna przystań
W odpowiedzi na tę dramatyczną sytuację powstał dom Tanga House – inicjatywa ks. Janusza Machoty ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, realizowana wspólnie z siostrami loretankami. „Tanga w suahili znaczy żagiel. Naszym zadaniem jest ukierunkować dzieci tak, by złapały wiatr w żagle i zdobyły lepsze jutro” - tłumaczy s. Amelia.
Początkowo dom miał być schronieniem dla czternastki dzieci, dziś jest ich już ponad dwadzieścioro. „Rodzina się rozrasta, a Tanga stała się też przystanią dla tych, którzy skończyli szkołę i zaczynają nowe etapy – studia, pracę” - dodaje siostra. To nie jest sierociniec, to prawdziwy dom. „Po prostu z nimi jesteśmy. Kochamy ich, uczymy życia w rodzinie. Budujemy z nimi lepsze jutro”.
Od porzuconych do kochanych
Dla wielu dzieci trafiających do Tanga House to pierwsze miejsce, gdzie czują się bezpieczne i chciane. „Są tutaj chłopcy, którzy zostali porzuceni w wieku czterech lat. Ślad po ich rodzinie zaginął. Dziś są z nami. W swoim nowym domu” - mówi s. Amelia.
Największą wartością tego miejsca jest obecność i czułość. „Nasze zadanie jest bardzo proste: być z nimi; towarzyszyć w trudnościach, radościach, budować z nimi zalążek rodziny” - dodaje. To miejsce, gdzie dzieci mogą nie tylko przetrwać, ale zacząć żyć z godnością i marzeniami.
Każdy może pomóc
Tanga House nie funkcjonowałoby bez pomocy z zewnątrz. Misja utrzymuje się w stu procentach z darowizn. „Dom ten istnieje dzięki wielu osobom, które towarzyszą nam modlitwą, ofiarami i wsparciem – podkreśla loretanka i dodaje – Zawsze z wielkim wzruszeniem patrzę, jak bardzo ludzie chcą nas wspierać”.
Na koniec siostra kieruje apel: „Zapraszamy wszystkich, którzy chcą włączyć się w to dzieło: duchowo, materialnie, modlitewnie. Budujcie z nami lepsze jutro dla osób z albinizmem w Tanzanii”.
Więcej informacji można znaleźć na stronie www.tangahouse.org i na profilu Tanga House na Facebooku.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.